Hilaire Belloc

Rewolucja Francuska (1911)

Rozdział III – Postaci (c.d.)

DANTON

Osobowość Dantona wywiera na ogół większe wrażenie, niż osobowość jakiegokolwiek innego z przywódców Rewolucji – dlatego, że potężnie ujawniały się w niej elementy uniwersalnie ludzkie, niezależne od teorii demokratycznej jego czasów, i w sensie ścisłym niekonieczne zarówno do jej obrony, jak i krytyki.

Przemawia ona bowiem do tych energii człowieczeństwa, które wyrażają się przede wszystkim w działaniu, na polu sztuki zaś – w dramacie. Żywotność, nadzwyczajna siła ducha i ciała, indywidualność charakteru, to coś fascynującego dla wszystkich, zarówno dla tych, którzy kochają Rewolucję, jak i dla tych, którzy jej nienawidzą – jak i dla tych, którzy nie dbają nic a nic ani o jej zwycięstwo, ani o jej porażkę.

To właśnie z tego względu historycy – szczególnie zagraniczni – tak często błędnie rozumieli tego człowieka. Carlyle, na przykład, choć miał tutaj świetne intuicje, sportretował go jako francuskiego rolnika, którym Danton z całą pewnością nie był; Michelet, szczerze zafascynowany jego energią, ukazuje go jako poniekąd nieokrzesańca, i – ogółem – znacząca większość tych, którzy próbują tę postać opisać, stoi w oddaleniu, tam, gdzie jej donośny głos i zamaszysty gest robią największe wrażenie; ale zrozumieć kogoś można tylko wtedy, jeśli jest się z nim blisko.

Danton stanowił osobowość złożoną – w głównej mierze z dwóch bardzo wyrazistych elementów. Był człowiekiem emocjonalnym względnie twórczym, z drugiej strony zaś, był bardzo inteligentny, i przepadał za logiką i rozumowaniem. Takie połączenie to jeden z najmocniejszych znanych naturze typów psychologicznych.

Czynnik emocjonalny i twórczy, lub – jak kto woli – męskość, zapewniał mu żywy kontakt z rzeczywistością; znał on i kochał własny kraj, na przykład, i znacznie bardziej leżały mu na sercu jego przetrwanie i dobrobyt, niż pełne urzeczywistnienie jakiejkolwiek teorii politycznej. Znał także dobrze swoich rodaków, i umiał kochać ich po prostu jako ludzi; wiedział, co czyni Francuza silnym, a co słabym. Choć nie wiedział czym ona w swej istocie jest, nie znosił próżności hugenotów, i zwalczał ją wszędzie gdzie tylko mógł. Z drugiej strony, z mlekiem matki wyssał sól francuskiego ducha, wrodzoną żywość francuskiego usposobienia, i czuł się wśród rodaków naprawdę jak w domu; ich temperament i bezpośredniość, ich hałaśliwość i słabość do retoryki, ich bojowy charakter i wojowniczość – wszystko to bardzo intensywnie przeżywał, i bardzo dobrze rozumiał. Rozumiał ich poczucie humoru, i nie szokowały go też – jak szokowałyby bez wątpienia człowieka mniej związanego z własnym narodem – ich charakterystyczne wady, szczególnie skłonność do furii i brutalności. Tym właśnie tłumaczy się wszystko to, za co postronni obserwatorzy zwykli go najczęściej krytykować, to znaczy: obojętność wobec rewolucyjnych okrucieństw, i fakt, że podczas masakr wrześniowych interesowało go głównie wojsko i polityka zagraniczna.

Dzięki tak żywej relacji ze światem realnym potrafił Danton w pewien sposób rozumieć (choć tylko zewnętrznie) mentalność Niemców. Znakomicie pojmował naturę ich manii podboju niezwiązanego z jakąkolwiek propagandą czy promocją idei. W 1792, jasno dostrzegał bezdyskusyjną wyższość ich armii nad zdezorganizowanym wojskiem francuskim: i to dlatego właśnie tak dobrze potrafił ogrywać niemiecką dyplomację, i – z drugiej strony – tak zręcznie negocjować odwrót sił Francji po bitwie pod Valmy1. Niemniej, rozumiał on także – i to znacznie, znacznie głębiej – wrodzony talent swych rodaków do samoorganizacji, i dokładnie ze względu na to tak konsekwentnie domagał się kontynuowania wojny. Należy dodać, że sam – i to zarówno w kwestiach czysto wojskowych, jak i quasi-wojskowych – obdarzony został przez naturę nadzwyczajną wprost zdolnością szybkiego podejmowania decyzji, ogólnie tak charakterystyczną dla jego narodu.

Ze względu na umiejętność logicznego myślenia potrafił on zaś, z jednej strony, przewidywać konsekwencje wielu decyzji politycznych podejmowanych w trakcie Rewolucji, z drugiej natomiast – czuł wielki pociąg do doktryny demokratycznej, do koncepcji równości ludzi, a szczególnie do projektu fundamentalnego przekształcenia instytucji narodowych – zwłaszcza wymiaru sprawiedliwości (sam był prawnikiem) – tak, by funkcjonowały prościej i bardziej racjonalnie. Bez wątpienia był szczerym i oddanym rewolucjonistą, człowiekiem idei, lepiej rozumiejącym jej konsekwencje niż wielu jego bardziej ograniczonych współczesnych. Jego republikanizm wszakże, wyglądał nieco inaczej – bo podobne poglądy w ogóle nie łączą się w sposób konieczny z republikanizmem. I gdyby jakimś zbiegiem okoliczności zaangażował się w zmagania rewolucyjne nieco wcześniej, mógłby Danton – jak Mirabeau, który dostarcza tutaj tak fascynującej paraleli – dojść do wniosku, że monarchia będzie dla kraju ustrojem lepszym niż republika.

Trzeba zawsze pamiętać, że był to człowiek wielkiej kultury – który bardzo wcześnie w życiu osiągnął spory sukces zawodowy; już w momencie zawarcia małżeństwa, w naprawdę bardzo młodym wieku, miał on spory dochód; umiał czytać po angielsku i wcale nieźle mówił w tym języku. Ubierał się nietanio, i choć strój jego często pozostawał w pewnym nieładzie (co zresztą normalne w wypadku ludzi wielkiej energii i żywego gestu), nigdy nie sprawiał wrażenia chaosu czy niedbałości. Interesował się – zupełnie bezinteresownie – wieloma rzeczami, w związku z czym potrafił odnaleźć się intelektualnie w wielu zagadnieniach. Pojmował realne znaczenie dynamicznego rozwoju przyrodoznawstwa – podobnie jak i przesadnej złożoności ówczesnych instytucji społecznych, kompletnie nieprzystających do prostych prawd tamtego wieku.

W kwestiach religijnych był on, rzecz jasna – jak wszyscy ludzie epoki – zupełnym indyferentystą, ale w przeciwieństwie do większości z nich, umiał Danton właściwie ocenić siłę społeczną zachowaną przez katolicyzm w niektórych, zwłaszcza wiejskich, regionach kraju. Ostatnio pojawiła się tendencja do wyolbrzymiania roli, jaką w wypromowaniu go w życiu publicznym odegrała masoneria; istotnie, należał do loży, podobnie – skoro już o tym mówimy – jak wszyscy, znani czy nieznani, demokraci czy reakcjoniści, którzy przewinęli się przez scenę rewolucyjnego dramatu: prawdopodobnie król, na pewno starzy arystokraci (jak choćby ojciec pani de Lamballe), i ogromna część klasy średniej, od ludzi takich jak Bailly2 po tych pokroju Concordeta3. Ale czynić z przynależności do masonerii najważniejszy czynnik sprawczy w jego karierze to czytać historię do tyłu i wyobrażać sobie, że wiek osiemnasty nie różnił się niczym od wieku dwudziestego.

Danton ostatecznie przegrał (i zginął) ze względu na skombinowany wpływ dwóch przyczyn: po pierwsze, zaczął mieć problemy zdrowotne, po drugie – jego racjonalność i poczucie obywatelskie kłóciły się zasadniczo z zimną furią stanu wojennego drugiego roku istnienia republiki. Bruździł – i to w takim samym stopniu politycznej furii, jak i zimnej kalkulacji; sprzeciw wobec Wielkiego Terroru ostatecznie pozbawił go poparcia społecznego, ale na rozwoju wypadków zaważyło przede wszystkim to, że człowiek takiej umysłowości i poglądów stanowił bezpośrednie zagrożenie dla planów wojskowych, szczególnie Carnota4, i to oni właśnie doprowadzili do jego śmierci. Jego znaczenie również, podobnie jak znaczenie Mirabeau, z całą pewnością z upływem lat będzie coraz lepiej i lepiej rozumiane, i stanie się on – choćby tylko jako uosobienie ducha narodowego – jedną z typowych postaci tych trudnych i skomplikowanych czasów.

Tłm. Maciej Wąs

1 Bitwa pod Valmy – odbyła się 20 września 1792 roku. Wzięły w niej udział siły francuskie i pruskie, a zakończyła się ona zwycięstwem Francuzów (przypis ze Zbrodni Anglii GKC, więcej w dalszej części książki).

 

2 Jan Sylwan Bailly (1736-93) – francuski astronom, matematyk, polityk, mason, aktywny uczestnik pierwszych lat Rewolucji (burmistrz Paryża w latach 1789-91), zgilotynowany podczas Wielkiego Terroru.

 

3 Jan Antoni Mikołaj Caritat markiz de Concordet (1743-94) – francuski filozof, matematyk, ekonomista, polityk, żyrondysta. Twórca oświeceniowej koncepcji postępu, liberał ekonomiczny, humanitarysta. Zgilotynowany podczas Wielkiego Terroru.

 

4 Łazarz Mikołaj Margaryt Carnot (1753-1823) – francuski matematyk, inżynier, wojskowy, faktyczny organizator wojsk republiki, członek Komitetu Ocalenia Publicznego. Przez Belloca, co się za chwilę okaże, uznawany za faktycznego dyktatora Francji w okresie Wielkiego Terroru.