Dziś Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata; czerpmy zatem duchowo ze skarbca Kościoła, i wyciągajmy wnioski.
 
Temat jest bowiem szeroki jak rzeka, i jak rzeka rwący, i łatwo się w nim utopić; ale jeśli ktoś chce wiedzieć, na czym dokładnie polega to królowanie, i jak je urzeczywistniać (zgodnie z implikacją Modlitwy Pańskiej) w życiu człowieka, cóż — wystarczy że wsłucha się w treść dzisiejszych czytań.
 
Benedykt XVI bez wątpienia jest geniuszem — i wydaje mi się, że jako papież wykazywał pewne znaki obecności światła prorockiego; i jeśli komuś podoba się choćby jego (oczywiście zwalczany dzisiaj i od pierwszego dnia) projekt „oddolnej” reformy liturgicznej (jak mnie się podoba), powinien naprawdę zwrócić baczną uwagę także i na to. „Bóg stał się ciałem, Bóg w agonii, Bóg skazany, Bóg publicznie zelżony i ubiczowany, Bóg ukoronowany cierniem, Bóg przygwożdżony do krzyża, Bóg umarły, Bóg pogrzebany i powstały z martwych”, by przywołać tutaj jeszcze raz ten przejmujący cytat z Maritaina — oto właśnie sedno naszego królestwa. Bóg cierpiący w pokrzywdzonych, odrzuconych, głodnych i biedujących tego świata — i Bóg jaśniejący chwałą w tych, którzy śpieszą im z pomocą; którzy wiedzą, czym jest ów kubek wody żywej, za który każdy — nawet największy okrutnik — otrzyma zapłatę swoją.
 
Program dla Kościoła trzeciego tysiąclecia został zatem nakreślony; ale przecież nie jest to w chrześcijaństwie nic nowego. I jeśli ktoś pyta, o co chodzi w dystrybucjonizmie, i o co w tych niemalże prorockich uniesieniach Gilberta nad krzywdą ubogich, no to ma odpowiedź; o to. Oczywiście, takiej odpowiedzi można się przestraszyć — ale nabierzmy ducha. „Nie mów, żeś jest dziecina, bo na wszystko, na co cię poślę, pójdziesz, i wszystko, co ci rozkażę, mówić będziesz”. Pośród plugawej i pogardy godnej obojętności i zimnego egoizmu (to się nazywa dzisiaj „oświecony indywidualizm”; „czemu ta ciemna hołota nie chce się bogacić?„), a szlachetnej poniekąd, ale trochę przerażającej wizji Jezusa, Cesarza Cesarstwa Świętego, jest inna droga, którą trudno nawet do czegokolwiek porównać. No i dobrze, tak chyba być powinno; niech się trochę podziwią, ci formalnie „na zewnątrz” (choć pamiętajmy, że w sensie ścisłym poza Kościołem są tylko demony; trudna to nauka).
 
Błogosławieństwa na ten niezwykły dzień. PAX.