W kwestii tego, co wydarzyło się niedawno w Charlottesville.
 
Krótko; wiem, że wielu to pewnie nie obchodzi — ale to błąd. Bo wypadki te udowadniają niezbicie, że we współczesnej polityce nikt już nie rozumie o co chodzi, szczególnie w wypadkach zasadniczych. Nikt z tych, którzy powinni rozumieć najbardziej.
 
Pomnika żołnierzy Konfederacji bronili — w znacznej mierze — zwolennicy rasizmu; obalili go przeciwnicy rasizmu. Ale w sprawie żołnierzy Konfederacji — żołnierzy, czyli ludzi, którzy wdziewali szare uniformy i szli do boju z wojskami Unii — wcale nie chodzi o rasizm.
 
Jest na ten temat masa opracowań historycznych i nie pozostawiają one cienia wątpliwości. Rasizm, w każdej postaci, jest godzien potępienia; żaden chrześcijanin — żaden człowiek, który pragnie żyć w zgodzie z rozumem — nie może być rasistą. Ale większość żołnierzy Południa, przytłaczająca większość, nie miała niewolników. Nie stać ich było na to, zresztą mieszkali zbyt daleko od wielkich miast, by w ogóle mogli jakiegoś „kupić”. Nie byli zatem właścicielami czarnej siły roboczej.
 
Byli natomiast kimś zupełnie innym; wolnymi gospodarzami, właścicielami własnej ziemi. Jeżeli szli do boju, to nie po to, aby bronić poddaństwa Murzynów — ale po to, by bronić swoich rodzin, swoich żon, swoich córek. Swojej ojcowizny. Północ zrobiła Południu rzeczy niewyobrażalne; w stosunku do swoich rodaków dopuściła się czynów, których w Europie nie dopuszczano się nawet wobec wrogów. Południe zostało zrównane z ziemią.
 
Jeżeli ktoś chciałby znaleźć dobry popkulturowy obraz problemu, znajdzie go w filmie pana Eastwooda, „Wyjęty spod prawa Josey Wales”. Wales nie walczył z Północą dlatego, że myśl o wolnym Murzynie napawała go zgrozą; walczył dlatego, że żołnierze Północy spalili mu dom, zamordowali syna, zgwałcili i zamordowali żonę. Problem rasizmu się w tym filmie wcale nie pojawia; to bardzo celne.
 
Nie wątpię w szczerość intencji zapalonych antyrasistów (w znacznej mierze ludzi bardzo młodych); nie wątpię, że wystrojony w czarny mundur SS Jankes, robiący do kamery miny a la Mussolini, to obrzydlistwo. Ale dobre intencje nie zastąpią rozumu. Ci ludzie dali się zmanipulować.
 
No i teraz pytanie: komu zależało na tej manipulacji? Po co dokłada się dzisiaj tak ogromnych starań, aby widzieć ten problem w tak uproszczonej, prymitywnej perspektywie? Dlaczego wolnych gospodarzy, walczących o swoją ziemię i godność, zniesławia się w tak niski i niegodziwy sposób?
 
Odpowiedź zapewne powinna być niezmiernie skomplikowana i pełna niuansów — stosownie do problemu. Ale jednak, rdzeń kwestii pozostaje zawsze ten sam, i bardzo prosty. Wolny gospodarz odchodzi w przeszłość i nikt nie chce o nim nawet pamiętać. Idzie nowe.
 
Zważmy, że żyjemy w świecie bardzo zamerykanizowanym. Co jest tam, będzie także — prędzej czy później — i tutaj. Rozumiejmy co się dzieje i reagujmy jak trzeba, bo niedługo nasza Polska — poraniona i biedna, ale wciąż normalna — zmieni się nie do poznania. Zmieni się tak, że przestanie być Polską.
 
No a jak ktoś chce wiedzieć, skąd ja to wszystko wziąłem, niech sięgnie do naszych książek i artykułów; bo tam jest wszystko jak na dłoni, a będzie jeszcze więcej. Kto czyta Chestertona i Belloca, ten się tak łatwo nie pozwoli oszukać. PAX.