[List otwarty Dale’a Ahlquista, przewodniczącego Amerykańskiego Towarzystwa Chestertonowskiego {American Chesterton Society}]

Minneapolis, Minnesota (5 sierpnia 2019 roku – wspomnienie Matki Bożej Śnieżnej)

1 sierpnia 2019 roku, na 38 dorocznej konferencji chestertonowskiej, przeczytałem 500 w niej uczestniczącym następujący list, autorstwa biskupa Northampton Peter’a Doyle’a, ze strony którego doświadczyłem wyłącznie największego szacunku i życzliwości:

Drogi Dale,

…Niełatwo mi napisać tę wiadomość – i wiem, że Tobie również niełatwo będzie ją przyjąć.

Jak wiesz, John Udris zakończył czynności sprawdzające w sprawie ewentualnego otwarcia przewodu beatyfikacyjnego G.K. Chestertona. Gruntownie zapoznałem się z rezultatami jego poszukiwań, studium równie rzetelnym, jak wiele wyjaśniającym, i dużo w tej sprawie modliłem. Skonsultowałem się także, ja i kilku innych biskupów Anglii i Walii, z Kongregacją Spraw Kanonizacyjnych podczas naszej wizyty ad limina, która miała miejsce w ostatni tydzień września 2018.

Zdaję sobie sobie doskonale sprawę z kultu, jakim darzy się Chestertona w różnych częściach świata, jak i również z prawdziwie inspirującego wpływu, jaki wywarł ten pisarz na wielu ludzi, dlatego też trudno mi jest zakomunikować tutaj wnioski, do których doszedłem.

Otóż, nie jestem niestety w stanie poprzeć otwarcia przewodu beatyfikacyjnego G.K. Chestertona – z trzech powodów. Po pierwsze, i najważniejsze, ze względu na brak kultu lokalnego. Po drugie: ponieważ nie dostrzegam w jego życiu jakichkolwiek znaków odrębnego typu życia duchowego. I, po trzecie, i nawet biorąc pod uwagę uwarunkowania tamtej epoki, kontrowersje związane z jego antysemityzmem to również poważna przeszkoda – szczególnie teraz, szczególnie w Wielkiej Brytanii.

Jak każdy niegodny sługa Kościoła, umiem rozpoznać owo wielkie dobro, jakim Chesterton się odznaczał, jak również jego zdolności ewangelizacyjne, niemniej w głębi serca żywię przekonanie, że on sam nie chciałby obecnie niczego, jak tylko, abyśmy wzywali jego modlitwy za Kościół i sami modlili się za niego.

Wiem, że to wielki zawód zarówno dla Ciebie, jak i dla ogromnej liczby ludzi z całego świata, którzy mają o Chestertonie tak wysokie mniemanie, szczególnie Amerykańskiego Towarzystwa Chestertonowskiego.

Nie mam wątpliwości, że będziesz szukać nowych sposobów otwarcia tego przewodu beatyfikacyjnego i zapewniam, że nie chcę stawać twoim wysiłkom na drodze inaczej, niż tylko ogłaszając publicznie, jak biskup, wnioski, do których doszedłem.

Bądź pewny modlitw, jakie zanoszę za Ciebie, twoją Rodzinę, Towarzystwo i Szkoły Chestertonowskie [Chesterton Schools Network].

W Chrystusie,

Peter,

biskup Northampton

Choć otrzymałem ten list już w kwietniu, dopiero w tamtym momencie podniosłem sprawę na forum publicznym. Następnego dnia opisano ją w Catholic Herald, potem zaś temat podchwyciła prasa katolicka na całym świecie.

W odpowiedzi na list księdza biskupa zapewniłem go, że rozumiem doskonale skalę trudności zadania, przed którym stanął, ale także, iż choć istotnie jestem rozczarowany, to bynajmniej nie tracę nadziei. Dodałem, że jako „chestertoniści” istotnie, zgodnie z jego przewidywaniami, będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, by przewód beatyfikacyjny G.K. Chestertona jednak został otwarty. I jeszcze: że przecież żaden święty nie chciałby zostać kanonizowany, na pewno nie pokorny bard Beaconsfield. Ksiądz biskup odpisał natychmiast, w pełni zgadzając się z ostatnim z moich spostrzeżeń.

Tuż przed konferencją, napisałem do księdza biskupa ponownie, informując, że zamierzam poruszyć na niej ten temat i prosząc o modlitwę. W odpowiedzi zapewnił, że tak za sama konferencję, jak i za całe Amerykańskie Towarzystwo Chestertonowskie, odprawi Mszę świętą.

Chciałbym tutaj – tak krótko, jak to tylko możliwe – odpowiedzieć na wątpliwości podnoszone przez księdza biskupa, niewątpliwie bowiem będzie to bardzo ważne dla wielu ludzi na całym świecie.

Po pierwsze zatem: istnieje kult lokalny G.K. Chestertona. To przecież starszy diakon diecezji Northampton pierwszy poprosił biskupa miejsca o otwarcie przewodu, stwierdzając: „Potrzebujemy jego świętości”. Działa w Londynie Katolickie Towarzystwo Chestertonowskie, pod przewodnictwem Stuarta McCullough’a, człowieka, którego nawrócenie opisałem w mojej niedawnej książce My Name is Lazarus – 37 Stories of Converts Whose Path to Rome was Paved by G.K. Chesterton. W czerwcu każdego roku członkowie Towarzystwa organizują pielgrzymkę z Londynu do Beaconsfield, idą z modlitwą na ustach do grobu G.K. Chestertona. Modlitwę z prośbą o jego wstawiennictwo organizacja ta przetłumaczyła na ponad 20 języków.

Istnieje również kult uniwersalny. Jak dotąd, rozprowadziliśmy ponad 25 000 karteczek z modlitwą o wstawiennictwo i co dzień otrzymujemy wiadomości z prośbą o więcej. Kult ten zatem rośnie i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miał wyhamować. O wstawiennictwo Chestertona proszą ludzie z całego świata, ludzie, którzy mają do niego autentyczne nabożeństwo, wewnętrznie dotknięci i przemienieni przez jego dobroć i mądrość. Chesterton prowadzi ludzi do Chrystusa.

Druga wątpliwość – brak osobnego typu duchowości – pokazuje tylko, jak wielkie trudności łączą się z kanonizacją osoby świeckiej. Na konferencji wprawiłem moich słuchaczy w zdumienie, gdy podawszy im wpierw listę pięciu nazwisk, poprosiłem, by spróbowali zgadnąć, co ci ludzie mieli ze sobą wspólnego. Odpowiedź brzmi: byli współczesnymi Chestertona, kapłanami Kościoła katolickiego, każdy z nich założył nowy zakon religijny i każdy został kanonizowany w ciągu ostatnich 30 lat. A jednak, nikt nie miał pojęcia ani nawet o ich istnieniu. To oczywiste, że łatwo zlokalizować osobny „typ” duchowości w wypadku założyciela wspólnoty zakonnej. G.K. Chesterton nie pisał wszakże o własnym życiu duchowym, nie założył zakonu, nie sporządził reguły, w której mówiłby swoim braciom, jak mają żyć. Jego duchowość ujawniała się poprzez jego książki i jego życie, poprzez jego umiłowanie Sakramentów, jego nadzwyczajną radość, poczucie cudowności świata, niestrudzoną pracę na rzecz reform społecznych i politycznych. Żył teologią dziękczynienia. Stanowi model duchowości człowieka świeckiego.

Wątpliwość trzecia jest najbardziej rozczarowująca, ponieważ kwestia ta była już podnoszona wiele razy, w tym przez wybitnych badaczy dorobku Chestertona i epoki edwardiańskiej. Chesterton nie był antysemitą. W wypadku człowieka, który nie tylko bronił Żydów fizycznie, gdy byli atakowani (vide: Autobiografia), ale również wielokrotnie sprzeciwiał się na forum publicznym prześladowaniom narodu żydowskiego, jakie miały miejsce w Niemczech, Rosji i Anglii, który powiedział: „Świat zawdzięcza Boga Żydom”, a także: „Oddam życie broniąc ostatniego Żyda w Europie”, tego jadowitego epitetu nie powinno się nawet pisać na tej samej stronie razem z jego imieniem. Cieszę się, że ksiądz biskup nie formułuje tego oskarżenia, a stwierdza tylko, że zachodzą w tej sprawie „kontrowersje”. Choć pisarstwo Chestertona cechuje się nadzwyczajną energią i świeżością stylu, jemu również zdarzało się pisać rzeczy niezręczne, przynajmniej ze współczesnej perspektywy poprawności politycznej (co ksiądz biskup również przecież zauważa). Niemniej jednak, „kontrowersje” wokół pewnych spraw nie powinny stanowić przeszkody dla otwarcia przewodu beatyfikacyjnego. Wystarczy tylko zająć się nimi uczciwie i rzetelnie, z odwagą i wielkodusznością. Nie tylko istnieje wielu żydowskich konwertytów, których przyciągnął do wiary nie kto inny, jak Gilbert Keith Chesterton, ale również (co pragnę bardzo mocno podkreślić), nie ma w naszym apostolacie żadnych, najmniejszych nawet śladów wrogości do narodu żydowskiego. Doznajemy głębokiego smutku za każdym razem, gdy ktoś powtarza nieprawdę, jakoby Chesterton był „antysemitą”.

To zupełnie właściwe, by Chesterton, który zarabiał na życie jako polemista, do dziś budził kontrowersje. Świadczy to tylko o ciągłej aktualności jego dorobku. A także o tym, że jak nikomu należy mu się miejsce w owej grupie niezmiernie kontrowersyjnych ludzi – społeczności świętych.

W mojej ostatniej książce, The Knight of the Holy Ghost – A Short History of G.K. Chesterton, zajmuję się tym problemem bardziej szczegółowo i w przekonujący sposób pokazuję, dlaczego Chesterton powinien zostać kanonizowany. Nim to wszystko się wydarzyło, wysłałem rzeczoną książkę, razem z My Name is Lazarus…, księdzu biskupowi.

Choć, jak nadmieniłem, biskup Doyle zawsze traktował mnie z wielkim taktem i życzliwością, to i zdawałem sobie sprawę, że nie nie jest on miłośnikiem twórczości Gilberta Chestertona i niewiele (co sam zawsze przyznawał) o tym pisarzu wie. Starałem się przekazać mu wiedzę – nie mogłem jednak zarazić go entuzjazmem. Miałem tylko nadzieję, że prorok dozna czci we własnej ojczyźnie. Choć wiemy już, że bp Doyle nie otworzy przewodu beatyfikacyjnego Gilberta Keitha Chestertona, nie oznacza to jeszcze, że sprawa jest zakończona. Mamy pewność, że po pewnym czasie przewód zostanie otwarty – przez innego ordynariusza i być może w innej diecezji, na co pozwala obecnie prawo kanoniczne.

W międzyczasie prosimy wszystkich tych, którzy czują się zawiedzeni decyzją biskupa Northampton, aby odnieśli się do niego z szacunkiem i wyrozumiałością. Modli się za nas – odwdzięczmy się tym samym.

Dr Dale Ahlquist,

przewodniczący Amerykańskiego Towarzystwa Chestertonowskiego

Źródło: https://www.chesterton.org/cause/statement/