(Ze zbioru Come To Think of It, 1977)

Jakobicki baner z bitwy pod Cullen w 1746 roku

W kontekście fetowanego na łamach Quarterly[1] ataku na Keatsa[2] sugerowano, że artykuł ów nie wyszedł spod pióra Gifforda, lecz Crokera[3]. Nie twierdzę, że znam detale, na których opiera się ów spór; podążałem jedynie za starą tradycją literacką, która może okazać się wyłącznie literacką legendą. Być może teoria, czy też odkrycie dotyczące Crokera jest prawidłowe, i w takim zakresie, w jakim go użyłem, jest jeszcze mocniejszym wsparciem tego argumentu. Bo niezależnie od tego, czy nazywanie Gifforda torysowskim wyrobnikiem jest sprawiedliwe, sądzę, że sprawiedliwie można powiedzieć, iż Crocker był takim torysowskim wyrobnikiem w stopniu większym, niż Gifford. Croker bywał nieraz politycznym zawadiaką, który rzadziej niż Gifford czerpał z poetyckiej, bądź też klasycznej tradycji. Istotnie, teoria Crockera, czymkolwiek by nie była, ma naturę ostatniego ciosu zadanego reputacji, która była już mocno nadwątlona. Jan Wilson Croker był z pewnością albo bardzo złym człowiekiem, albo człowiekiem bardzo nikczemnie wykorzystanym. Macaulay określił go hańbą literatury i polityki, dodając jeszcze gwałtownie, że brzydził się nim bardziej, niż gotowaną cielęciną na zimno. Thackeray przedstawił go, jak zgodnie podawano, pod postacią pana Wenham, odpychającego pochlebcy rozrzutnego szlachcica z Targowiska próżności. Disraeli zobrazował go pod inną postacią, której imienia chwilowo nie pamiętam, jednak o równie odpychającym charakterze. Teraz zdaje się, zgodnie z tym poglądem, wystąpił w roli bardziej znanej i równie haniebnej. Był otóż Człowiekiem Który Zabił Keatsa. Używam tego pojęcia w zwyczajnym, luźnym sensie, gdyż mam świadomość, że funkcjonuje ono również jako legenda literacka. To on miał poparcie wzgardliwych słów Byrona i pełnych podziwu słów Shelley’a; tak jak odpowiedzialność Gifforda, o ile się nie mylę, wspierały ożywcze słowa Hazlitta. Jednak Keats został zabity przez konsumpcję, a nie przez Crokera; nie ‘zgasł’ on z powodu artykułu, a przypuszczenia takie są bardzo wątpliwym komplementem wobec Keatsa.

Nie orzekając zatem na tę chwilę o autorstwie artykułu, otwarty jestem bowiem na to, by wyrobić sobie zdanie w trakcie badania faktów, chciałbym wyrazić się nieco ogólniej o tym, co mogę nazwać światem Gifforda i Crokera. To, co o nim mówię, może być uznane za usprawiedliwienie mojej niechęci, lub jedynie wyjaśnienie mojego uprzedzenia. To prawda, że żywię niechęć, czy też mam pewne uprzedzenia wobec tej szczególnej grupy torysów z początku XIX wieku. Nie chciałbym jednak, by moje uprzedzenie, jeśli jest to uprzedzenie, było opacznie zrozumiane.Gdy nazywam ich torysowskimi wyrobnikami, to w pośpiechu swym nie chcę wyrazić przekonania, że byli wyrobnikami, ponieważ akurat byli torysami. Mówię tak dlatego, że należeli do ​​pewnego przejściowego, ciekawskiego gatunku, który nie zasługiwał na to starsze i szlachetniejsze imię. Tak się składa, że ​​choć jedyną metką partyjną, którą mi nieco luźno przypinano, jest metka radykała, to od zawsze miałem bardzo ciepłe uczucia sympatii da torysów. Ci, którzy znają cokolwiek z moich upodobań, uwierzą bez trudu, że wolę kawalerów od purytanów[4]. Wolę jednak purytanów od ich późniejszych przedstawicieli, cynicznych wigów, arystokratów rewolucji[5]. Purytanie zabili króla dla chwały Bożej; wigowie po prostu zdradzili i opuścili króla dla własnej chwały, a jeszcze częściej dla własnej korzyści. Jeśli chodzi o tę kłótnię, to jestem czystej krwi torysem, czy też raczej, czystej krwi jakobitą[6]. Ale też, jak zauważył Macaulay, torysi z początków XVIII wieku byli tak naprawdę radykałami. Pod pewnymi względami, żaden nie był bardziej radykalny, niż doktor Johnson[7]. On to poczynił bardzo głęboką uwagę, że nigdy nie napotkał teorii politycznej wigów, która nie byłaby w jakiś sposób pomieszana z okrucieństwem wobec biednych. Jednak Johnson i jego irlandzki kolega Goldsmith[8] byli naprawdę kimś więcej niż torysami; byli rozczarowani jakobitami. Na początku dziewiętnastego wieku ten starszy i bardziej wspaniałomyślny rojalizm wymarł już niemal zupełnie. Bolingbroke[9] próbował go na starość ożywić; ale nie było nic do zrobienia w świecie, w którym z jednej strony był Burke[10], a z drugiej jedynie Bute[11]. Wigowie byli już generalnie akceptowani; byli arystokracją; ale wielu z nich było całkiem szczerych w swojej teorii wolności. Starym torysom w czasach hanowerskich bardzo trudno przychodziła szczerość w ich teorii lojalności. A w międzyczasie powstało coś nowego – coś, co nie było w ogóle toryzmem, ale pewnego rodzaju konserwatyzmem komercyjnym. Pełnię swą osiągnął on w czasach młodszego Pitta[12]; nie opierał się na wsi i chłopach, czy nawet ziemianach, ale na mieście i bankierach, nie wspominając o giełdziarzach. Jego orędownikami byli ludzie tacy jak Croker i Gifford; i w pełni uwzględniłbym fakt, że, zgodnie z frazą Macaulaya, nienawidzę go bardziej, niż gotowanej cielęciny na zimno.

Angielscy torysi czasu tej tranzycji nie wstawili się za żadną sprawą, którą można by kochać dla niej samej. W całej Europie toczyła się wielka wojna religijna między prawdziwymi religiami. Spór między wizją republiki, inspiracją Rewolucji Francuskiej, z jednej strony, a lokalnym oddaniem wobec starych namaszczonych monarchii i obyczajów religijnych z drugiej, był konfliktem, w którym człowiek mógł opowiedzieć się z płomienną szczerością i prostotą po obu stronach. Była to kłótnia między prorokiem, a kapłanem. Jest to spór, w którym teraz, cieszę się, że mogę to powiedzieć, doszło do dużego pojednania; jednak w tamtym czasie był równie autentyczny, jak ten między dobrym Krzyżowcem, a wytwornym Saracenem.

Rzecz taka jest sporem, ale nie jest to nieporozumienie. Walczący rozumieją się nawzajem; walczą ze sobą, ponieważ się rozumieją. Gdy rycerze półksiężyca i krzyża krzyżowali miecze, to nie była to zaledwie kwestia braku zrozumienia. Gdy rojalista i republikanin weszli w konflikt, była to sprzeczność, a nie zaledwie kolizja. Należał on do tego, co niektórzy nazywają światem średniowiecznych idei; a co ja wolę nazywać światem idei. Jednak wyspiarski toryzm szkoły Pitta i Peela[13] należy wyłącznie do świata współczesnych interesów, a zwłaszcza interesów kupieckich. Słudzy tamtego systemu nie mogli serdecznie oddać się wychwalaniu naszej starożytnej, chrześcijańskiej przeszłości, ponieważ doprowadziłoby ich to do ostatniej rzeczy, którą chcieli znaleźć — mogliby bowiem widzieć całkiem dobrze, gdy przez gotycką bramę Abbotsford ujrzeliby wyraźnie perspektywę Opactwa Melrose[14].

Dla Irlandczyka takiego jak Burke było bardzo dobrze opowiedzieć sie za starą rycerskością Europy; ale większość jego partii nie śmiała zobowiązać się do uznania rycerskości Irlandii, a nawet rycerskości Hiszpanii. Hiszpanie byli ich sprzymierzeńcami, lecz nie przyjaciółmi; Irlandczycy byli już zdecydowanie ich wrogami. Rzeczywiście, to ten test pozwala nam najlepiej ocenić zmianę, która dokonała się w toryzmie. Stało się to w tej tragicznej godzinie, gdy torysi utracili na zawsze dawną, kawalerską sympatię z Irlandią. Na początku XVIII wieku najwybitniejsze umysły angielskiej tradycji sympatyzowały z irlandzką tragedią. Tak było z wielkim umysłem Swifta[15]. Tak było z wielkim umysłem Johnsona. Nie było tak w przypadku bardzo małych umysłów z okresu Pitta i jego Unii — ludzi, którzy potępili Irlandię za jej bunt, lecz nienawidzili jej za jej lojalność.

Ludzie ci, jak mi się zdaje, byli przyciśnięci czymś chłodnym, a nawet bardzo tchórzlilwi w całym swym stanowisku politycznym. Nie stawali wspaniałomyślnie ani po stronie starego świata, ani po stronie nowego. Byli, w jedynym nazbyt ścisłym sensie, po stronie Władzy, która jest. Jakobita i jakobin z kolei, choć na przeciwległych krańcach, a jednak obaj po stronie Władzy, która powinna być. Jeden patrzył wstecz na prawo Boże, drugi zaś naprzód na prawo demokratyczne. Obaj jednak apelowali do abstrakcyjnej sprawiedliwości: do Króla, który powinien znowu cieszyć się swą własnością, lub do Ludu, który powinien rządzić się sam. Ale ludzie, o których mówię, byli sofistami broniącymi niesprawiedliwości, tylko dlatego, że była ona wystarczająco silna, by mogli być niesprawiedliwi. Nazywając ich wyrobnikami nie mam na myśli, że ​​posiadali wymówkę ubóstwa lub ignorancji. Chodzi mi o to, że byli sługami pana, nie zaś poddanymi króla; lokajami, których liberia dawno już przestała być mundurem.


Tłm. Paweł Kaliniecki




[1] Periodyk The Quarterly Review został założony w 1809 roku przez Jana Murray’a. Jego pierwszym redaktorem naczelnym był Wilhelm Gifford (1756-1826), angielski poeta, krytyk i satyryk (wszystkie przypisy pochodzą od tłumacza – PK)

[2] Jan Keats (1795-1821) – angielski poeta romantyczny, przyczyną śmierci poety, jak podaje Encyklopedia Britannica, była gruźlica.

[3] Zapewne chodzi o artykuł z kwietnia 1818 roku, w którym Jan Wilson Crocker (1780-1857) skrytykował poemat Endymion, zresztą nie przeczytawszy go w całości. Historia ostatecznie przypisała autorstwo Crockerowi, a wspomniany artykuł można przeczytać tutaj: https://englishhistory.net/keats/john-keats-critical-opinion-quarterly-review/

[4] Nawiązanie do stron walczących w angielskiej wojnie domowej (1642-1651). Kawalerzy byli rojalistami, zwolennikami króla Karola I Stuarta (szkoc. Stewarta), purytanie zaś stali po stronie Parlamentu.

[5] Mowa o chwalebnej rewolucji (ang. Glorious Revolution).

[6] Monarchiści trwający przy prawowitej dynastii Stuartów.

[7] Samuel Johnson (1709-1784) – angielski pisarz, autor m.in. słynnego słownika języka angielskiego.

[8] Oliwer Goldsmith (1728-1774) – irlandzki nowelista i poeta, jego utwór pt. „Wieś  opuszczona” można przeczytać w serwisie Wolne Lektury, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/wies-opuszczona.html

[9] Henryk Jan, 1-wszy wicehrabia Bolingbroke (1678-1751) – angielski polityk i filozof, a także torys i jakobita.

[10] Edmund Burke (1729-1797) – irlandzki filozof, polityk, krytyk rewolucji we Francji.

[11] Jan Stuart, 3-ci hrabia Bute (1713-1790) – premier Wielkiej Brytanii w latach 1762-1763, nauczyciel Jerzego III. Odpowiedzialny za wynegocojowanie pokoju w wojnie siedmioletniej  – 1756–63.

[12] Wilhelm Pitt Młodszy (1759-1806) – premier Wielkiej Brytanii w latach 1783-1801, a także 1804-1806.

[13] Robert Peel (1788-1850) – polityk angielski, dwukrotny premier Wielkiej Brytanii.

[14] Nawiązanie do kasaty zakonów, a konkretnie do ruin szkockiego opactwa z 1136, zniszczonego z rozkazu Henryka VIII.

[15] Jonatan Swift (1667-1745) – irlandzki pisarz, autor m.in. Podróży Guliwera.