Rzeczy stare i nowe

(Artykuł gościnny)

Współczesny świat nazywa się światem postępowym, a postęp nowoczesność uznała za podstawową kategorię życia społecznego. Działo się tak również za życia GKC, toteż Geniusz ortodoksji nie omieszkał „wtrącić swoich trzech groszy” w tej sprawie. „Aż miło patrzeć w jakim tempie mody i poglądy ludzi kulturalnych upodabniają się do zwyczajów ludów pierwotnych”1 – konstatuje Chesterton i dodaje: „idąc z postępem, dzicy minęli etap noszenia ubrań. Przedtem rzecz jasna, minęli etap używania rozumu. (…) Chętniej wierzyli piewcom modnych bredni niż roztropnej tradycji własnego plemienia. Dzicz leży tylko o włos od przerostu cywilizacji – zaś oznaką obu jest potęga szamanów. (…) Dzikie plemię przemocą narzuca swoje wydumane zakazy – i to jest prawdziwą oznaką zdziczenia. Ale nie ma obawy – do tego też dojdziemy, Rozmaici nawiedzeni wariaci prowadzą nas, w dziedzinie kultury, wstecz (albo naprzód) w stronę barbarzyństwa. Bowiem istotą barbarzyństwa jest bałwochwalstwo – to znaczy kult czegoś, co nie jest największą mądrością lub sprawiedliwością we wszechświecie. Bałwochwalstwo polega nie tylko na tym, że czcimy fałszywych bogów, lecz i na tym, że boimy się fałszywych diabłów. Ludziom wmawia się dzisiaj, że mają się lękać wojny, alkoholu, czy praw ekonomicznych, podczas gdy powinni lękać się tylko duchowego zepsucia”2.

Postępowiec dla Apostoła zdrowego rozsądku to figura śmieszna. Wszak ciągły postęp dla postępu, posuwanie się bez celu – to czyste wariactwo. Zbyt wielu postępowców uważa dziś postęp za dziejową konieczność, czyniąc z niej ideologię3. Z drugiej strony mamy ewolucjonistów, którzy ową dziejową konieczność ubrali w naukowy płaszczyk. Postęp to oczywisty fakt, świat będzie lepszy, musimy tylko zaczekać i… pomóc, pomóc postępowi. Zaskakująca jest zbieżność ideologii postępu z opisaną przez Raymonda Arona religią komunizmu, będącego opium dla inteligentów. Coś, co bowiem ma nadejść i nie nadchodzi, bądź nadchodzi w zbyt powolnym tempie, ma rzekomo prowadzić do tego, że część ludzkości staje się oświecona, staje się narzędziem dziejowej konieczności, jaką jest postęp ludzkości. Zawiedzeni zbyt powolnym tempem postępowcy wiedząc, że muszą pomóc, postęp odczłowieczają. Postęp w ich rozumieniu nie jest wytworem ludzi. To ludzie są wytworem postępu. Zupełnie inaczej pojmuje rzeczywistość Mistrz paradoksów. „Nie każdy zdaje sobie sprawę, w jak ogromnym stopniu postęp jest tak naprawdę odstępem. Postęp oznacza, że maszerujemy naprzód, w stronę świata idealnego. Postęp oznacza, że to świat idealny ciągle wysuwa się daleko na prowadzenie, zwiększając odstęp między sobą a nami, a my ciągle wiemy, że sporo jeszcze czasu upłynie, zanim zdołamy go doścignąć”4.

W czasach Chestertona moralność sprowadzono do produktu czasów, to mody wyznaczają co jest dobre, a co złe. GKC atakuje ten zabobon: „moglibyśmy mówić, że w jakiś system ideologiczny można wierzyć w poniedziałki, a nie można wierzyć we wtorki, a przecież to, w co człowiek może wierzyć zależy od jego filozofii, a nie od zegara, ani stulecia5. Świat donikąd nie podąża, powiada Chesterton. Nie ma koniecznej wizji raju na ziemi. Nie robi się ani trochę gorszy, ani trochę lepszy, przechyla się raczej raz w jedną, raz w drugą stronę6. „Pozostawiony samemu sobie, nie ruszy się z miejsca, choć przy wsparciu autentycznych reformatorów, słusznej religii czy prawidłowego światopoglądu może stać się lepszy pod wieloma względami, czasem nawet na całkiem długi czas. Ale sam w sobie nie jest postępowy, a zmiany, które samoistnie w nim zachodzą, nie są żadnym ukierunkowanym procesem, są to jedynie mody, które przemijają i znikają w zapomnieniu. Życie jako takie nie jest drabiną – jest huśtawką” 7.

Jeszcze inny nowoczesny zabobon uparcie łączy postęp z niezależnym myśleniem. „Postęp jest ewidentnie antytezą niezależnego myślenia”8. Gdyby każdy myślał niezależnie od innych ludzi, każdy musiałby zaczynać od początku, musiałby się cofnąć do stanu jaskiniowego. Czy i dzisiaj postępowcy się na to nie powołują? We wszystkich sprawach, walczą postępowcy o to, byśmy posiadali prawo wyboru: prawo wyboru do życia, płci, religii. Nie są w stanie zrozumieć, że niektórzy ludzie poszli dalej i idą naprzód; już wybrali i nie chcą się cofać. „Postęp, o ile w ogóle istnieje, musi oznaczać wnikliwe studia nad przeszłością i przejęcie całego jej dziedzictwa”9. Historia nauczycielką życia głosi przysłowie. Bez historii, tradycji, nauki, bez przeszłości postęp jest niemożliwy.

Postęp, jeśli już koniecznie chcemy używać tego słowa, powinien być utożsamiany z nieustanną pracą nad zmianą świata, aby uczynić go bardziej podobnym do tego świata, którego wyobrażenie nosimy w sercu, „by przemienić coś, co – jeśli o nas chodzi – jest chaosem, w coś, co – jeśli o nas chodzi – będzie kosmosem”10. Praca taka wymaga ogromnej pracy i wielu lat, może wieków. Ale tylko w tym przypadku możemy mówić o postępie, być może nigdy nie dojdziemy do perfekcji, ale wolno, a nawet trzeba nam w tym kierunku zmierzać11. Dlatego o postępie może mówić tylko ten, kto posiada dogmatyczną wiarę i nieugięty kodeks moralny12. Aby być postępowym, trzeba wierzyć w jakąś nieomylność, bo postęp to kierunek, a jeśli na drodze pojawiają się wątpliwości, postęp wydaje się wątpliwy.

Wzrost i rozwój dotyczy tylko czegoś, co już istnieje. Postęp w dziedzinie intelektu to odnalezienie prawdy, to jedyna bezpieczna przystań, pośród morza błędnych idei. „Postęp powinien oznaczać ciągłe zmienianie świata w celu dostosowania go do naszej wizji. Dziś jednak postęp oznacza ciągłą zmianę owej wizji. Powinien on znaczyć, że powoli, ale zdecydowanie szerzymy sprawiedliwość i miłosierdzie wśród ludzi, zamiast tego oznacza on, że bardzo prędko zaczynamy wątpić w konieczność sprawiedliwości i miłosierdzia. (…) Nie zmieniamy rzeczywistości tak, aby ją dopasować do naszych ideałów. Zmieniamy ideały: to o wiele łatwiejsze”13.

Główną tezą Chestertonowskiej myśli jest fakt, że nie da się wyprzedzić kogoś, kto zmierza w innym kierunku, a w przypadku walki starej cywilizacji z nowoczesnością, mamy na dodatek do czynienia z sytuacją, gdy nowoczesność konsekwentnie cofa się w stosunku do kierunku cywilizacji łacińskiej, odrzucając po kolei dogmaty i prawdy tej pierwszej, a przyjmując za swoje ich zupełną odwrotność. „Historia nie składa się z rozwalonych i kruszejących ruin, raczej składa się z wybudowanych do połowy domów, porzuconych przez bankruta budowniczego. Niestety, współcześni lubią przebywać myślą tylko w nieznanych prapoczątkach albo w nieznanych przyszłościach: Wpatrują się w rzeczy prehistoryczne i w rzeczy posthistoryczne czy profetyczne, lekceważą tylko historyczne”14.

Mistrz paradoksów określał się jako przeciwnik niektórych aspektów nowoczesności. Nie chciał powrotu do przeszłości, chciał jedynie powrotu do zdrowego rozsądku, który miał być stałą – constans w zmieniającym się świecie. Ratunek wobec nowoczesnego obłędu upatrywał jedynie w Kościele Katolickim: „Obecnie musi być oczywiste, że wszystko to, co było potępiane w Kościele Katolickim przez współczesny świat, zostało przywrócone przez współczesny świat, ale zawsze w niższej postaci. (…) Racjonaliści odrzucili nadnaturalne uzdrawianie, które przywrócili amerykańscy szarlatani, nie tylko głosząc nadnaturalne leczenie, ale potępiając naturalne. Protestanccy moraliści znieśli spowiedź, a psychoanalitycy ją przywrócili, ze wszystkim, co w niej rzekomo niebezpieczne, ale bez niczego, co w niej ewidentnie bezpieczne. Protestanckim patriotom nie podobała się interwencja międzynarodowej religii, ale zbudowali imperium uwikłane w międzynarodową finansjerę. Skarżąc się, że monastycyzm obraża rodzinę, doczekali czasów, gdy rodzina została rozbita w drobny mak przez biurokrację, sprzeciwiając się komukolwiek postu na określony czas, obecnie są świadkami, jak abstynenci i wegetarianie próbują narzucić post wszystkim i na zawsze”15.

Z całą śmiałością można powiedzieć, iż Obrońca Wiary kochał tradycje, zwłaszcza tradycje prostych ludzi, lecz nie był konserwatystą16. Konserwatysta dla Chestertona, tak jak postępowiec, był śmieszny. Stanie w miejscu, samo konserwowanie to przecież czyste wariactwo17.

Czym zaś jest tradycja, skoro Chesterton jako antykonserwatysta, ją kochał? „Tradycja oznacza ufanie zgodnemu chórowi ludzkich głosów, a nie jakiemuś jednostkowemu, arbitralnemu świadectwu”18. Podstawą tradycji jest równość wszystkich ludzi, którzy jednoczą się wspólnie w poznawaniu prawdy i w wyznaczaniu norm dobra i zła. Tradycja jest ponadto naturalna dla człowieka. „W naturze ludzkiej leży wieczna pogoń za rzeczami znikającymi, które najbardziej cenimy wówczas, gdy okazują zdecydowany zamiar zniknięcia19.

Naturalną cechą tradycji jest nie to, że dotyczy czegoś przeszłego, lecz nieustanne życie, jakie w sobie nosi od pokoleń. To coś, co trwa długo, a trwać znaczyć żyć. „To rzeczy nowe – mody, projekty, zmiany i udoskonalenia – nużą ludzi najbardziej. Rzeczy stare zdumiewają i upajają. To właśnie stare rzeczy są młode. (…) Świat jest ciągle taki sam, bo ciągle jest niespodziewany. Ludzie żyją od wieków, ciesząc się czymś większym niż postęp”20. Doskonale mówią o tym słowa Ewangelii: „Każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare”21.

Tradycja jest fundamentem wszelkiego postępu: „jeśli w jakimkolwiek kształcie i znaczeniu, marzycie o czymś, co nosi potoczne miano postępu, koniecznie powinniście trzymać się tradycji. Pragnąc eksperymentować, zmieniać i ulepszać, chwyćcie się przeszłości. Czytajcie nowe książki, jeśli chcecie doznać świeżych artystycznych wrażeń, jakbyście wąchali rozkwitający kwiat. Lecz jeśli szukacie nowych dróg w dziedzinie reform prawnych, czy społecznych, znajdziecie oparcie wyłącznie w tym, co już było, bo tylko z tradycji wyrasta to, co nowe. Czytajcie więc stare książki, jeśli chcecie napisać dzieło, które wstrząśnie światem”22.

Michał Kmieć

1 G. K. Chesterton, Obrona człowieka, Warszawa-Ząbki 2008, s. 11.

2 Tamże, s. 13- 14.

3 Zob. W. Borowy, Gilbert Keith Chesterton, Kraków 1929, s. 118.

4 G. K. Chesterton, Obrona rozumu, Warszawa 2014, s. 13.

5 W. Borowy, dz. cyt., s. 120.

6 Zob. G. K. Chesterton, Źródło i mielizny, Warszawa 2016, s. 50.

7 Tamże, s. 50-51.

8 G. K. Chesterton, Heretycy, Warszawa-Ząbki 2004, s. 157- 158.

9 Tamże, s. 158.

10 G. K. Chesterton, Obrona świata, Warszawa-Ząbki 2006, s. 224.

11 Zob. tamże, s. 225.

12 Zob. G. K. Chesterton, Heretycy, dz. cyt., s. 30.

13 G. K. Chesterton, Ortodoksja. Romanca o wierze, Warszawa-Ząbki 2004, s. 185-186.

14W. Borowy, dz. cyt., s. 124.

15 G. K. Chesterton, Kościół Katolicki i konwersja, Sandomierz 2012, s. 188-189.

16 Zob. J. Rydzewska, Chesterton: Dzieło i myśl, Komorów 2003, s. 195.

17 Zob. W. Borowy, dz. cyt., s. 118.

18 G. K. Chesterton, Heretycy, dz. cyt., s. 78.

19 G. K. Chesterton, Klub niezwykłych zawodów, Warszawa 2009, s. 124.

20 G. K. Chesterton, Napoleon z Notting Hill, Warszawa 2009, s. 211-212.

21 Mt 13, 52.

22 G. K. Chesterton, Obrona świata…, dz. cyt., s. 223.