[Dnia 02 VIII 2019 roku, biskup Northampton, Peter Doyle, zdecydował, że proces beatyfikacyjny GKC nie będzie wszczęty i zakomunikował swoją decyzję światu. W moim mniemaniu postanowienie biskupa jest pochopne, a argumentacja błędna, stanowiąca znak kapitulacji wobec mentalności współczesnej – dlatego też uznaliśmy redakcyjnie, że modlitwa zostanie. Kto chce, z rzeczoną argumentacją może zapoznać się choćby tu: https://catholicherald.co.uk/news/2019/08/02/chestertons-cause-will-not-be-opened/ (artykuł w języku angielskim).

Cóż; sprawa Chestertonowska przegrała bitwę, ale nie przegrała wojny. Spokojnie. Być może to sygnał od Opatrzności, aby podejść do kwestii nieco inaczej i argumentować nieco subtelniej, niż to było czynione dotychczas. Osobiście nie raz i nie dwa (bo jestem nieżyczliwy) zwracałem uwagę, że moim zdaniem to wszystko się z takim sposobem uzasadniania nie uda. Tym bardziej jednak potrzeba tej modlitwy, aby się ten chaos uspokoił. Módlmy się więc i ufajmy Panu, który nie opuścił swego ludu nawet pozwalając na zburzenie Jerozolimy. – MW]



Być może ktoś nie wie, więc na wszelki wypadek powiem: biskup Northampton zdecydował się nie otwierać procesu beatyfikacyjnego Gilberta. Argumentował tak: 1) Nie ma kultu lokalnego, 2) Nie ma jasnego „pattern of spirituality” (cokolwiek to znaczy) i 3)… Bo „antysemityzm”. W każdym razie tak to wygląda.

Ale to przecież jeszcze nie koniec sprawy – i AChS przynajmniej się na pewno nie poddaje. Dale Ahlquist odpowiedział biskupowi świetnym listem otwartym, który można przeczytać tutaj: https://www.chesterton.org/cause/statement/ (oczywiście po angielsku). Zorganizowano też bardzo sympatyczną akcję palenia „cyfrowych świeczek” celem uświadomienia hierarchii zasięgu osobistego nabożeństwa „do” Gilberta; ja swoją zapaliłem i jak ktoś taką potrzebę wewnętrzną poczuje, to zachęcam, aby również to zrobił (świeczki tu: https://www.chesterton.org/candles/#).

Co z tego wyjdzie, trudno orzec, ale może się coś osiągnąć, że tak powiem, „udo”. Pozostaje w każdym razie mieć taką nadzieję. A jeśli nawet nie – no to co? Czasu jeszcze trochę jest.

Maciej Wąs