(z książki Catholic Radicalism, 1949)

[O. Daniel Lord SI (1888-1955) był amerykańskim duchownym, pisarzem i działaczem, zaangażowanym w życie publiczne swego kraju, przede wszystkim w sferę medialną, pisał jednak także wiele na tematy społeczne i polityczne sensu stricto, zwalczając postawu ksenofobiczne i szukając katolickiego wyjścia z klinczu socjalizm-kapitalizm. Korespondował z Maurinem sporo, podobnie jak z Dorothy Day.

Cztery listy niniejsze, pisane na przestrzeni jak się wydaje dość długiego czasu, wykorzystuje Maurin do wyrażenia swoich niezmiennych poglądów na istotę katolickiej nauki społecznej, stosunek myślenia i działania, a także zmian, jakie muszą dokonać się jego zdaniem tak w katolickich instytucjach, jak w katolickiej mentalności, aby mogły one sprostać zarówno naturze rzeczywistości, jak i konkretnym problemom, jakie pojawiły się przed światem zachodnim w pierwszej połowie XX wieku. Jak zawsze kontrowersyjny, ale i jak zawsze niezwykle interesujący, olbrzym Katolickiego Ruchu Robotniczego pobudza do refleksji i poszukiwania – na sposób inny, niż czynią to integraliści tego, co autentycznie katolickie.

W kwestiach edycji, dla wygody lektury skompilowałem listy w jeden tekst, oznaczając jego osobne części cyframi rzymskimi. Elementy typowo epistolarne, zwrot do adresata i podpis, zostawiłem tylko na początku i na końcu w ten sposób uzyskanej całości. Mam nadzieję, że ta mała przeróbka pozwoli Czytelnikowi tym bardziej cieszyć się prostotą i logiką Maurinowskiego wywodu, zapalając go do pracy na rzecz prawdziwej Akcji Katolickiej i Zielonej Rewolucji.

Na marginesie: Zielona Rewolucja oznacza w swoistej terminologii Maurinowskiej, z grubsza mówiąc, powszechną „dystrybucjonizację” kraju. – Tłumacz.]

I

Drogi Ojcze!

W swym poradniku dla początkujących pisarzy mówi nam Ojciec, że najlepszą metodą nauki pisarstwa jest pisać listy, list bowiem, to konkretna wiadomość od kogoś do kogoś i o czymś. Oto więc moja wiadomość do Ciebie: konkretna wiadomość jednego agitatora do drugiego agitatora na bardzo konkretny temat tego bardzo nieszczęśliwego świata, w którym przyszło nam żyć i którego mieszkańcy zaczynają coraz wyraźniej dostrzegać, że sprawy nie wyglądają tak, jak powinny. W „Catholic Worker” cenimy Ojca niezmiernie wysoko. Wiemy, jak wspaniałą pracę wykonuje Ojciec wśród katolickiej młodzieży uniwersyteckiej. Ale katolicka młodzież uniwersytecka to ledwie niewielka część katolickiej młodzieży w ogóle. Potrzebuje Ojca cała młodzież katolicka. I nie tylko katolicka. Ale po prostu: cała młodzież. I to zarówno ta, która przeżywa swą pierwszą młodość, jak i ta, która przeżywa drugą młodość, podobnie jak i ci, którzy choć osiągnęli wiek dorosły, to nigdy nie wydorośleli. Jednym słowem: potrzebujemy Ojca wszyscy. Potrzebujemy Ojca wszyscy, ponieważ ma Ojciec rzadki dar docierania do istoty rzeczy i umie przekazywać rezultaty swoich poszukiwań w żywej, dynamicznej formie.

W jednym ze swoich niedawnych artykułów wstępnych ojciec Gillis1 pisze, że nasza epoka bardzo przypomina schyłkowe wieki Imperium Rzymskiego i przydałby nam się niezmiernie nowy św. Augustyn. Dodaje, że tym, czego nam dzisiaj najbardziej potrzeba, jest robić raban i że zdecydowanie zbyt wielu spośród nas lubi ciszę. Ojciec robi raban naturalnie.

Powiadają, że ojciec Chardonnel2, poeta, został księdzem, aby być lepszym poetą. Ty, Ojcze, urodzony agitatorze, również zostałeś księdzem, dzięki czemu jesteś jeszcze lepszym agitatorem, niż byłbyś nie będąc księdzem. Na uniwersytecie St. Louis kształcicie magistrów z różnych dziedzin. W systemie angielskim nazywa się to dosłownie „mistrz sztuk wyzwolonych”. Ale przecież, jak zauważył Diego Rivera3, „sztuka to propaganda”. A skoro sztuka to propaganda, propaganda zaś zależy w całości od agitacji, wydaje mi się to logiczne, że uniwersytet St. Louis zamiast mistrzów sztuk, powinien raczej kształcić właśnie mistrzów agitacji. Dlatego też my, jako środowisko czasopisma „Catholic Worker”, gorąco namawiamy Cię, Ojcze, który sam jesteś prawdziwym mistrzem agitacji, abyś założył na swojej uczelni Szkołę Agitacji Katolickiej. Bo nie ma Akcji Katolickiej bez Agitacji Katolickiej.

II

Dużo dziś mówi się o społecznej wartości faszyzmu. Ale faszyzm to ledwie przystanek na drodze od kapitalizmu do bolszewizmu. Faszystowska dyktatura to ledwie forma przejściowa między barbarzyńskim indywidualizmem kapitalistów a barbarzyńskim kolektywizmem bolszewików. Między dyktaturą faszystowską a bolszewicką nie ma głębszych różnic. Problem współczesnego świata polega na tym, że jest na nim za dużo autorytaryzmu, a za mało autorytetów.

Prawdziwych autorytetów nie ma dziś ani wśród polityków, ani biznesmenów, ani profesorów akademickich. Dla katolików naturalnym autorytetem powinien być biskup. Ale katolicy świeccy, mężczyźni i kobiety, nie uważają już swoich biskupów za autorytety w sprawach społecznych i politycznych. Katolicy świeccy słuchają biskupów w sprawach duchowych. W sprawach politycznych, słuchają biznesmenów i polityków. Popełniają wielki błąd polegający na oddzielaniu tego, co materialne, od tego, co duchowe. Ten wielki błąd współczesności, znany pod nazwą „sekularyzmu”, ojciec święty Pius XI określa jako „plagę naszych czasów”. Ty, Ojcze, będąc urodzonym agitatorem i świetnym teologiem, powinieneś dążyć do tego, aby biskupi, kler niższy i katolicy świeccy nareszcie zaczęli się rozumieć. Porozumienie to dałoby początek dynamicznej Akcji Katolickiej. Dynamizm akcji bolszewickiej przeraża nas dzisiaj tak bardzo dokładnie dlatego, że nasza Akcja Katolicka nie jest dynamiczna.

III

Dr C. Roper4, sekretarz handlu, wpadł jakiś czas temu na pomysł, aby założyć w Waszyngtonie „Laboratorium Liderów Amerykańskiego Życia Publicznego”. H. McCall5, jego asystent, stwierdził: „agresywne ruchy młodzieżowe są awangardą tych zmian społecznych, jakie dokonują się na całym świecie po zakończeniu wojny światowej”. Dlatego też domaga się stworzenia w stolicy „swego rodzaju ośrodka debaty i kształcenia w zakresie spraw publicznych”.

Uniwersytety i uczelnie wyższe nie nauczyły swoich absolwentów czym jest władza oparta na wiedzy. I ponieważ uniwersytety nie wykształciły prawdziwych przywódców, rząd chce teraz kształcić biurokratów. Akademia stała się tak akademicka, że studenci zamiast myśleć naukowo, wolą myśleć politycznie. Profesorowie nie przekazali młodzieży studenckiej właściwego rozumienia autorytetu, dlatego też znaczną jej część zaczyna pociągać autorytaryzm. Na Kubie, w Niemczech, w Chinach, Meksyku, we Włoszech i w Rosji dyktatorzy znaleźli poparcie głównie pośród spragnionej czynu warstwy studenckiej. Profesorowie naszych uczelni bardziej niż czynieniem interesują się myśleniem. Po jednej stronie barykady mamy zatem bezmyślnych działaczy, z drugiej – bezczynnych myślicieli.

Ludzie jeżdżą do Waszyngtonu prosić rząd federalny aby zaradził ich problemom ekonomicznym. Ale zadaniem rządu federalnego nigdy nie było rozwiązywanie problemów ekonomicznych! Katolickim rozwiązaniem współczesnych problemów ekonomicznych jest Akcja Katolicka oparta na katolickiej filozofii. Szerzyć katolicką filozofię i przygotowywać do uczestnictwa w Akcji Katolickiej – oto zadanie katolickiej uczelni. Należy sprawić, aby katoliccy robotnicy zaczęli interesować się katolickimi uczelniami, katolickie uczelnie zaś – katolickimi robotnikami. Gdy katoliccy uczeni i katoliccy robotnicy zaczną się wzajem rozumieć, katoliccy robotnicy przestaną myśleć w kategoriach politycznych, a zaczną myśleć w kategoriach naukowych. Gdy katoliccy uczeni zaczną działać dynamicznie, a nie akade-micznie, i gdy katoliccy robotnicy przestaną politykować, a zaczną się edukować, Akcja Katolicka będzie mogła nareszcie stać się prawdziwie dynamiczna.

IV

Żyjemy w epoce chaosu. Naszym zdaniem jest wyprowadzać z tego chaosu porządek. Wyprowadzanie porządku z chaosu uważano onegdaj za zadanie zakonów. Zakon jezuitów dobrze by zrobił zakładając domy gościnne, w których mogliby znaleźć schronienie bezrobotni absolwenci naszych uniwersytetów, katolicy jak i niekatolicy. W domach tych, bezrobotni magistrzy otrzymaliby nareszcie porządne wykształcenie historyczne. Profesor Cartlon Hayes6 twierdzi, że nasza religia jest jedyną na świecie religią historyczną. Katolickie wykształcenie historyczne, które otrzymaliby nasi bezrobotni magistrzy w domach gościnnych, stanowiłoby najlepsze antidotum na marksistowski materializm. Jego program powinien również być tak przygotowany, aby promować wśród uczniów kooperatyzm/gildyzm/dystrybucjonizm/komunitaryzm. Sprawiać, by to w jednostkach, nie w państwie, zaczęli oni upatrywać źródła zmiany społecznej.

Ojca współpracownik w Katolickim Ruchu Robotniczym, dziele Akcji Katolickiej i Zielonej Rewolucji,

Peter Maurin

Tłm. Maciej Sobiech

1 James Gillis (1876-1957) – paulista, redaktor naczelny czasopisma „Catholic World”, przez długi czas jedyny amerykański duchowny otwarcie krytykujący faszyzm włoski i Mussoliniego.

2 Armand de Charbonnel (1802-91) – francuski franciszkanin, w latach 1847-60 biskup Toronto, jedyny nie-Anglik na tym stanowisku; także dynamiczny misjonarz.

3 Diego Rivera (1886-1957) – meksykański malarz i zagorzały komunista,

4 Daniel C. Roper (1867-1943) – amerykański polityk z Partii Demokratycznej, członek administracji Wilsona i Roosevelta.

5 Chester H. McCall (?) – amerykański polityk, biurokrata, jeden z najbardziej „efektywnych” urzędników Roosveltowskiego Nowego Ładu.

6 Cartlon Joseph Hayes (1882-1961) – katolicki uczony, historyk, krytyk nacjonalizmu, humanitarysta i demokrata. Piękna postać.